Archiwa tagu: piktorializm

Pomysł na wyjątkowy prezent…

wyjątkowy prezent

Kolejna prośba, tym razem  pewnej kochającej żony, która postanowiła dać mężowi „pod choinkę” warsztaty, zainspirowała mnie, by wyjść z tą propozycją do wszystkich, którzy szukają niebanalnego prezentu dla swoich bliskich i zobrazować, jak taki prezent wygląda.

Otóż Wy dokonujecie rezerwacji – my uzupełniamy dane nazwiskiem obdarowywanego oraz wybranymi warsztatami, Wy drukujecie na papierze fotograficznym i wręczacie.

3 komentarzy


Takie cuda tylko u nas: Fotografia ślubna od A do Z + kurs Kurii dla fotografów uroczystości religijnych!

DSC_4621nb

Wychodząc naprzeciw licznym zapytaniom o warsztaty fotografii ślubnej w artystycznym ujęciu w magicznym Złodziejewie, postanowiliśmy zorganizować takowe w bezkonkurencyjnej formie.

Skomentuj






Oczami KEIT: Kulisy Złodziejewskie IV

Nowy-1

W ZŁODZIEJEWIE KRADNIEMY ZŁOTO JESIENI


Między 7-14 października 2011 odbyła się kolejna edycja warsztatów „Wiele dróg – jedna pasja” w Złodziejewie, które właśnie obchodziły urodziny! „Kamea -zamiast tortu” czyli nowe logo zdobi uroczy profil autorki – Marceliny Oczkowskiej :) Tym razem Keit i Voltrik przywołały w złodziejewskim parku jesienną wiedźminkę ;-) Dzięki zaangażowanemu wsparciu Andrzeja i Artura Frankowskich, modły i egzorcyzmy odprawiane nad ogniskiem poskutkowały, zapewniając nam przychylność niebios i czeluści piekielnych. W niniejszym odcinku trochę o kiełbasie wyborczej, trochę o pozowaniu z grą na flecie i z galaktyką na dobranoc, bowiem zagościwszy nieco dłużej, wysłuchaliśmy z zapartym tchem wieczornej prelekcji Marka Nikodema, którego niezwykłych opowieści o kosmosie długo nie zapomnimy.

Skomentuj
























Malarstwo, fotografia piktorialna, czy modern piktorializm?

wielbiony przeze mnie Edward Steichen "Wind fire" z 1921

Marcelina Oczkowska

Ze mną było tak: najpierw były słowa (w końcu jestem historykiem literatury), masa książek, masa słów… Kiedy one przestały wystarczać, oczy zaczęły się psuć ;) , myśli się rozbiegać coraz częściej zwracałam uwagę na obrazy, na wszystko, co mnie otacza. W końcu zauważyłam, że malarstwo bardziej mnie fascynuje niż literatura. Miałam szczęście trafić na wykłady cudownej pani profesor Zofii Mocarskiej-Tyc, zająć się przy tej okazji korespondencją siostrzanych sztuk – malarstwa i literatury. No i stało się tak, że coraz mniej pisałam, a coraz częściej myślałam obrazami.

Jako że Bozia nie obdarowała mnie zdolnościami manualnymi, nie było sensu brać w ręce pędzla – wiedziałam, że ręce nie uczynią tego, co pomyśli głowa. Nie miałam wyjścia – moim przeznaczeniem (tak, wiem, to zbyt górnolotne określenie) okazał się aparat. Przyznaję, że zaczęłam robić zdjęcia, nie mając żadnego przygotowania, nie znając w ogóle historii fotografii -  ba, ja nawet nie wiedziałam, kto to Saudek, Newton, czy ktokolwiek inny znany i modny w tych czasach wśród miłośników fotografii. Zatem robiłam zdjęcia ad hoc, idiotkamerą, z potrzeby chwili, by wyrazić siebie, mając w głowie tylko tę bazę, którą zgromadziłam, chłonąc dzieła malarzy.

Skomentuj