Katarzyna Wałęsa

Kasia, mieszkam w Toruniu, mam 46 lat i na co dzień pracuję jako psychoterapeuta.

W Złodziejewie pojawiłam się pierwszy raz prawie rok temu, w lipcu 2016. Zaczęłam od podstaw, bo uznałam, że najlepiej zacząć od początku. Zatem pierwszy warsztat ABC z Karolem – to były 3 dni, które utwierdziły mnie jeszcze bardziej, że fotografia jest tym czymś co chcę robić poza gabinetem, że to jest to czego potrzebuję dla siebie. Byłam też zachwycona Złodziejewem – każdym szczegółem tego miejsca, dotknięta osobą Marceliny.  Wszystko tam do mnie przemawiało… Potem był kolejny warsztat – kolejne podstawy, tym razem z postprodukcji. Warsztat bardzo intensywny jak dla mnie, i niełatwy… bo nie nadążałam, bo nie zapamiętywałam, a to co zapisałam, okazywało się mimo wszystko nadal mało czytelne i miejscami nie do odtworzenia… To był dla mnie czas sporej frustracji i jęków. Pomimo tego nie chciałam tak szybko odpuścić, wycofać się. Wiedziałam, że nigdy nie nauczę się grać na trąbce i że raczej nie będę biegać w maratonach, i że też nie szukam nowego zawodu, fotografii jednak nie chciałam odpuścić. Nawet jeśli w tak powolnym tempie, to chciałam uczyć się dalej. Zapisałam się na kolejny warsztat – tym razem do Damiana Drewniaka. Damian ujmował mnie tym w jaki sposób maluje swój świat, nie zawiodłam się. Potem było kolejne spotkanie z Tomaszem Tomaszewskim. Byłam ciekawa samego Mistrza – chciałam posłuchać, poczuć, doświadczyć tego co ma do opowiedzenia słowami i swoją fotografią. Wróciłam do domu patrząc na świat jeszcze inaczej niż dotąd – jakby szerzej i jeszcze bardziej wnikliwie… ale też i bliżej siebie, utwierdzona w tym co jest ważne i bliskie mnie. Potem czekałam już tylko na maj – na Magdę Russocką. W międzyczasie skorzystałam z pomocy mojej kochanej Małgosi Gill – to właśnie Ona jest tą, od której zaczęło się dla mnie Złodziejewo. Przez chwilę wyszukiwałam też tutoriale photoshopowe, aby może w końcu pojąć czym są te warstwy, o co chodzi z tymi maskami…. ;) Po drodze jeszcze jakieś indywidualne lekcje z Ps-a. I przyszedł maj… Spotkanie z Magdą okazało się być dla mnie tym odświeżającym powiewem, na który czekałam od kilku miesięcy.  Kończąc warsztat z Magdą, wiedziałam, że dopiero teraz jestem gotowa, aby napisać swoją referencję. Być może nazbyt osobistą, ale właśnie tak osobiście przeżywam Złodziejewo, które dla mnie jest czymś więcej niż tylko miejscem nauki fotografii. Pomimo trudnych początków, zdjęcia robię nadal. Robię i widzę jak wiele jest jeszcze do nauczenia – jak wiele z podstaw jest do opanowania. Cieszę się jednak, że nie odpuściłam, i że się tak uparłam, i że mogłam  Złodziejewo uczynić takim trochę swoim miejscem na ziemi – dziękuje Ci Marcelino, że tak pięknie kradniesz ludzi <3

Ten wpis został opublikowany w kategorii Referencje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.


Zobacz podobne wpisy: