Ewa Ćwikła

Ewa Ćwikła, w 1961 urodziła się Polką, ale jej drugą ojczyzną w latach 80 stała się Holandia. Przygodę  z fotografią rozpoczęła w szkolnym klubie fotograficznym jako piętnastolatka, po zakończeniu liceum znalazła w domu starego Zenita i tak zaczęła realizować swoje własne wizje w fotografii. Potem w Holandii po wielu nieprzespanych nocach zdecydowała zakupić studio fotograficzne. Tam tworzyła sesje dla klientów. Ale pomimo tego, że najważniejszy w fotografii jest dla niej człowiek, i to ludzie ją najbardziej nakręcają, w końcu zrozumiała, że chce tworzyć tylko dla siebie, to co w jej duszy gra. Szukając inspiracji i wytchnienia trafiła do nas do Złodziejewa na „Twórcze wczasy” , zauważyłam ją w grupie od razu… i pomimo, że juz wtedy patrzyła i fotografowała inaczej niż wszyscy, to przełom nastąpił chwilę później….

W 2015 postanowiła sprzedać studio i przy wsparciu swojego wspaniałego męża, postanowiła tworzyć tylko dla siebie – realizować wizje bez konsultowania tego z klientami. Ten pomysł okazał się być rewelacyjny dla Ewy – Artystki i dla nas – jej odbiorców. Głowa i serce Ewy eksplodowały ogromem pomysłów, wyobraźnia tworzyła dziesiątki niebanalnych pomysłów, które przy niezwykłym wyczuciu światła, rodem z obrazów Rembrandta, nie boję się tego napisać – są dziełami sztuki.

Malarskie barokowe portrety, głównie dzieci, zatrzymują na dłużej, zmuszają do refleksji, są nostalgiczne, a jednocześnie pełne życia. Ewa sama mówi, że owej nostalgii w świetle i klimacie zdjęcia szuka spokoju, wiedząc, że  ta atmosfera daje wytchnienie w tym coraz szybszym i zwariowanym świecie i ma nadzieję, że także jej odbiorcy, patrząc na jej prace go odnajdą.

Postproces dla Ewy jest bardzo istotną częścią jej procesu tworzenia, rodzajem sygnatury na zdjęciu, dlatego Ewa poszukuje wciąż nowych rozwiązań w Photoshopie. Stara się nieustannie rozwijać, mając otwarty umysł otwiera swoją duszę i zmysły, które są źródłem inspiracji i siłą do znajdowania nowych sposobów obróbki, bo co ważne, Ewa używa Photoshopa, nie korzystając z żadnych akcji, wtyczek – jej obróbka, jest jej własną, wypracowaną fotoszopową strategią.

Inspiracją dla Ewy są głównie ludzie, ale jej kreatywność, wewnętrzny ogień może rozpalić stary film – wszystko, co ja wzruszy i poruszy. Zniechęca ją brak wyobraźni. A w świecie szuka światła i prawdy. Początkującym fotografom radzi nie  obrastać szybko w piórka, nie dawać zamykać się w szufladzie. I dokładnie wolność i swoboda jest tym, czego od Ewy możemy się uczyć, tym co pozwala wychodzić poza schematy i stwarzać swój unikalny styl, nigdy nie pozostając w miejscu, nie zastygając.

W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o atmosferze,  jaką Ewa stwarza na spotkaniach z nią. Są one niezapomniane nie tylko dzięki merytorycznemu przygotowaniu do wykładów, ale dzięki  nietuzinkowemu charakterowi, miłości do ludzi, których na zdjęciach lekuchno uśmierca, jednak w rzeczywistości wskrzesza i przywraca ich życiu, chociażby tym, ze wywołuje salwy śmiechu. Jest przeciwieństwem nadętego wykładowcy.

Ewa stworzyła styl wyjątkowy, unikalny. Jej zdjęcia wykupują najlepsze galerie w całej Europie. Wygrywa międzynarodowe konkursy. Jesteśmy bardzo dumni, że jest jedną z naszych Prowadzących. I że w Złodziejewo jest jedynym miejscem na świecie, w którym daje grupowe warsztaty!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.


Zobacz podobne wpisy: